Przejdź do treści Przejdź do menu

Mistrz Europy z Gastronoma Rozmowa z Jakubem Ziętek z 3tt.

Legenda:
D - Dawid (prowadzący wywiad)
J- Jakub

D: Cześć! Dzisiaj mam przyjemność rozmawiać z Jakubem Ziętek z klasy 3tt - mistrzem Europy Juniorów we wspinaczce.
J: Witam.

D: Przede wszystkim chciałbym Ci pogratulować sukcesu w zawodach. Wiem też, że masz dosyć mocno napięty grafik, więc przejdźmy może od razu do pytań.
J: Bardzo dziękuje i możemy tak zrobić.

D: Cofnijmy się w czasie do października 2019 roku, do Rosji. Mistrzostwa Europy w boulderingu, kategoria "Junior A". W prowadzeniu zająłeś świetne czwarte miejsce, ale w trójboju królowałeś i wygrałeś tę konkurencje. Jak sie czułeś, gdy wyczytałeś swoje imię i nazwisko przy rubryce z pierwszym miejscem. Jakie towarzyszyły Ci emocje?
J: (Chwila zastanowienia) Na pewno na początku był szok i niedowierzanie, a gdy adrenalina i emocje opadły bardzo się cieszyłem. Jak stanąłem na podium i rozegrano "Mazurka Dąbrowskiego" dopadła mnie euforia szczęścia.

D: Jest to na pewno zrozumiałe, ponieważ dołożyłeś swoją cegiełkę w historię polskiego sportu.
Czy w związku z twoją wygraną spadły na Ciebie jakieś nowe obowiązki, bądź wzrosły oczekiwania twojego najbliższego otoczenia takiego jak: trenerzy, koledzy klubowi, rodzina czy też znajomi?
J: Może nie najbliższego otoczenia, ale moje własne oczekiwania wobec samego siebie, by mocniej trenować i przygotować się do przyszłych i na pewno cięższych startów międzynarodowych.

D: Czyli nie odczuwasz presji otoczenia tylko sam nakładasz na siebie presję, by być coraz lepszym, iść do przodu, a nie stać w miejscu?
J: Dokładnie tak.

D: Teraz przyszedł czas na pytanie, które chyba najczęściej pada w kierunku młodych sportowców, którzy odnoszą sukcesy, a mianowicie jak to u Ciebie wygląda z nauką, bo jesteś w trzeciej klasie technikum. Wiem z własnego doświadczenia ile jest nauki w tej klasie, ponieważ jestem uczniem czwartej klasy. Jak udaje Ci się łączyć treningi z edukacją? Masz wystarczająco dużo czasu, by mieć swój złoty środek, czy jednak musisz balansować jednym kosztem drugiego?
J: Nie jest to łatwe. Często muszę wybierać jedną, bądź drugą opcje. Na szczęście nauczyciele bardzo mnie wspierają, a najbardziej Pani wice dyrektor Agnieszka Hyrlik, dzięki czemu nie muszę wybierać pomiędzy pasją, a drogą edukacji i mogę to łączyć, aczkolwiek często muszę się uczyć sam, ponieważ często wyjeżdżam na jakieś zawody, treningi czy zgrupowania.

D: Można, więc powiedzieć, że pomimo nauczania stacjonarnego to i tak masz nauczanie zdalne.
J: (Śmieje się) Można tak powiedzieć.

D: Udało mi się wyczytać, że ta dyscyplina, którą uprawiasz potocznie nazywana jest "wspinaczką", a tak naprawdę nosi nazwę Bouldering.
J: Tak, dokładnie. Znaczy bouldering jest jedną z trzech mniejszych dyscyplin. Ja wygrałem mistrzostwa Europy w trójboju czyli połączenie boulderingu, wspinania się i wspinania się na czas.

D: Dobra. Teraz rozumiem, ponieważ ciężko było znaleźć w internecie jakiekolwiek informacje na temat tej dyscypliny. Powiedz mi co najbardziej lubisz w tym sporcie?
J: Na pewno to, że cały czas jest coś nowego. Nie tak jak na siłowni, że danego dnia idziemy na daną sekcje, robimy taki sam plan treningowy. Ja cały czas wspinam się po różnych trasach, a te trasy są zawsze inaczej ułożone, a także możemy dobrać sobie trudność danej drogi niezależnie od poziomu na jakim się wspinamy.

D: A jak to u Ciebie wygląda? Wolisz się wspinać po ściankach takich jakie są dostępne na halach, bądź centrach wspinaczkowych, czy jednak wolisz na świeżym powietrzu, w naturalnym i mniej przewidywalnym środowisku?
J: Wydaje mi się, że bardziej przemawia do mnie ścianka halowa, ze względu na udział w zawodach gdzie wspinam się po takich właśnie ściankach. Może w przyszłości jakbym się "wkręcił" w skałki to wtedy bym też trenował na łonie natury.

D: Wracając do twojego świetnego wyniku w Rosji... Czy bycie mistrzem Europy dało Ci coś poza satysfakcją np. w kontekście pieniężnym, bądź zainspirowało do parcia dalej, bycia coraz lepszym co z resztą powiedziałeś wcześniej. Czy mógłbyś się do tego odnieść i rozwinąć ten wątek?
J: Jeśli chodzi o kwestie pięniedzy to za zawody nie otrzymałem jako takiej gotówki, ale udało mi się uzyskać sponsorów, czy otrzymać różne stypendia od urzędu miasta Bielska-Białej i  Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

D: Czyli pieniędzy z samych zawodów nie dostałeś, ale uzyskałeś wsparcie, które przyda Ci się  na dłuższą metę?
J: Dokładnie tak.

D: Czy bycie sportowcem w tak młodym wieku z już pokaźnymi osiągnięciami sportowymi (bo mistrz Europy to już nie przelewki) wpłynęło jakoś na twoje życie prywatne i szkolne?
J: Myślę, że nie zmieniło się zbyt wiele, ponieważ trenuję tak samo ciężko, jak trenowałem wcześniej, a z kolei jeśli chodzi o życie prywatne to też bez zmian, bo nie wywyższam się z tego powodu nad innymi.

D: Lepiej być skromnym i, żeby sukcesu mówiły same za siebie?
J: Takie jest właśnie moje podejście.

D: To bardzo dobre podejście, ponieważ wielu młodych, a nawet starszych sportowców o tym zapomina i zatracają się we własnym samouwielbieniu.
D: Skąd u Ciebie zamiłowanie do akurat tej dyscypliny? "Sprzedał" Ci ją ktoś ze znajomych, rodziny czy samo przyszło?
J: Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej to udaliśmy się na ściankę wspinaczkową, no i jakoś tak zostało (śmieje się). Po prostu spodobało mi się to i zacząłem uczęszczać na treningi.

D: O proszę. Szkolny W-F zainspirował Cię do tego co teraz robisz.
J: Jakoś tak to było.

D: Kolejnym moim pytaniem do Ciebie jest wygląd twojego zwykłego tygodnia i czy się jakoś różni kiedy przygotowujesz się do zawodów?
J: W zasadzie można powiedzieć, że cały czas się przygotowuję do zawodów, ponieważ tak naprawdę zima jest okresem przygotowań do zawodów, bo kiedy przyjdzie wiosna to wtedy zaczynają się zawody, a wtedy już nie ma czasu na przygotowania. Wtedy podtrzymuję tylko formę zdobytą przez zimę.

D: Rozumiem. A jak wygląda twój typowy tydzień?
J: Przez cały tydzień mam porozrzucane treningi dwa razy dziennie. Czasami się zdarza, że mam trening przed szkołą, w szkole siedzę parę godzin i idę na drugi trening. Poświęcam też czas dla młodszych, ponieważ jestem też trenerem/instruktorem wspinaczki dla dzieci.

D: Muszę przyznać, że jest to ciężki i na pewno męczący rozkład dnia, a co za tym idzie pewnie też stosujesz jakieś formy regeneracji?
J: Oczywiście. Głównie chodzę na basen i korzystam z usług fizjoterapeuty.

D: Czyli kolejna dawka sportu dla regeneracji (śmieje się), ale to akurat bardzo korzystny sposób na regenerację, bo mięśnie nie są obciążone masą ciała i się rozluźniają, a do tego wzmacniają.
J: Dokładnie tak, ale bardzo ważnym dodatkiem do tego jest właśnie fizjoterapia. Zależnie od intensywności treningów w danym tygodniu, ale korzystam z usług fizjoterapeuty co najmniej raz w tygodniu.

D: Wiadomo, bo jednak musisz podciągać ciężar własnego ciała. Często też występują szybkie i zrywne ruchy mięśni, które wcale im nie służą, więc odpowiednie przygotowanie i ich elastyczność to podstawa, ale kolejnym ważnym elementem w życiu każdego sportowca jest dieta. Stosujesz jakieś rygorystyczne diety, by wspomóc swój organizm podczas treningów?
J: Nie, nie stosuję. Staram się po prostu jeść zdrowo i utrzymywać te pięć posiłków dziennie, aczkolwiek różnie to wychodzi czasowo.

D: Tak to właśnie jest z czasem. Przydałoby się parę dodatkowych godzin w dobie. Jeśli pozwolisz to zadam Ci teraz bardziej osobiste pytanie. Jakie jest twoje najlepsze dotychczasowe wspomnienie? Nie powiem. Mam pewne przypuszczenia, że to jednak wygrana w Rosji.
J: Twoje przypuszczenia są trafne, ponieważ tak właśnie jest. Stanie na podium i ubranie złotego medalu to moje najlepsze wspomnienie.

D: Przechodząc dalej. Porozmawiajmy o muzyce. Czego słuchasz? Masz jakiś ulubionych artystów, bądź utwory, które Cię motywują, lub takie, które Ci towarzyszą przed zawodami?
J: W sumie to nie mam żadnego ulubionego utworu. Głównie słucham amerykańskiego rapu, a w szczególności Eminema.

D: Klasyka gatunku można rzec. Wracając do tematu szkoły chcę Ci zadać pytanie, które obok osiągnięć sportowych najbardziej mnie nurtuję. Jesteś młodym chłopakiem, który idzie w kierunku sportu profesjonalnego, to dlaczego akurat "gastronom", a nie na przykład szkoła z profilem sportowym?
J: Na pewno, dlatego że lubię gotować. Zawsze mi to sprawiało przyjemność.

D: Natomiast z tego co się dowiedziałem to jesteś w klasie TT czyli Technik Technologii Żywności, a z tego co wiem po ponad trzech latach nauki w tej szkole to ten kierunek bardziej opiera się na cukiernictwie i recepturach. Skoro lubisz gotować to nie chciałeś może iść na kierunek TŻ - Technik Żywienia i Usług Gastronomicznych, który jest jednak bardziej oparty na gotowaniu w sensie ogólnym?
J: Wiesz co? Akurat bardziej mi się spodobał ten kierunek, ponieważ jest właśnie związany z cukiernictwem, a to po prostu najbardziej do mnie przemawia, bo największą przyjemność sprawia mi właśnie pieczenie wypieków.

D: Dobra. Teraz to rozumiem. Zostając jednak w tematyce szkolnej. Masz jakiś swój ulubiony przedmiot, a może jest jakiś, którego nie lubisz?
J: W sumie to nie mam jakiegoś ulubionego, czy znienawidzonego przedmiotu.

D: Czyli traktujesz wszystkie jednakowo?
J: Tak. Wychodzę z założenia, że trzeba się ich wszystkich nauczyć i tyle.

D: To teraz czas na najtrudniejsze pytanie, bo z tematyki życiowej. Jeśli mógłbyś coś zmienić w dotychczasowym życiu to co by, to było?
J: Może nie zacząłbym się wspinać? (śmiech). A tak na poważnie to myślę, że na pewno moje podejście za czasów "Juniora" do zawodów międzynarodowych. Poprawiłbym pewność siebie.

D: To jakbyś mógł się cofnąć w czasie to powiedziałbyś sobie: Nie stresuj się! Daj z siebie wszystko! ?
J: Poniekąd tak. Jakby nie bać się, że są zawodnicy z innych krajów i kadr na przykład Francuzi, Włosi itd. Oni też są tylko ludźmi. Też popełniają błędy.

D: Właśnie apropo Włochów to przypomniało mi się, że podczas "prowadzenia" na zawodach w Rosji zająłeś i tak  świetne czwarte miejsce, ale nie wiele Ci brakowało do trzeciego miejsca, które zajął wtedy Włoch Giorgio Tomatis. Co o tym sądzisz? Uważasz, że dałeś z siebie 100%, czy jest może coś co mogłeś zmienić?
J: Wydaje mi się, że dałem z siebie wszystko co mogłem, ale przegrałem z Giorgiem o jeden ruch w półfinale, bo w finale doszliśmy do tego samego miejsca, więc wystarczyło by wykonać jeden ruch więcej w półfinale i stał bym drugi raz na podium, a z kolei dodatkowy ruch w finale i miałbym drugie miejsce.

D: Czyli w tej sekcji liczy się ilość ruchów, a nie czas?
J: Tak. Chodzi w tym o to, że droga jest trudna. Ma około 40 ruchów i kto dalej dojdzie ten wygrywa.

D: To może byś dodatkowo opowiedział z czego ta dyscyplina się składa, bo osobiście powiem bez bicia, że pierwszy raz się z nią spotkałem przy umawianiu wywiadu z Tobą i szukania jakiś informacji o Tobie na potrzeby tego wywiadu.
J: Hmmm. Zacznijmy może od wspinaczki na czas. Mamy dwie te same trasy ułożone obok siebie i na nich ścigamy się. Kto szybciej "wbiegnie" na szczyt ten wygrywa. Ściana ma około piętnastu metrów i jest zawsze ułożona tak samo. Na całym świecie i, na każdych zawodach. Ciekawostką jest rekord świata mężczyzn wynoszący 5.48s.

D: Piętnaście metrów w 5.48 sekundy. To nam daje około trzy metry w nieco ponad sekundę. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.
J: Idąc dalej jest "prowadzenie". Polega na tym, że mamy długie drogi przy, których wpinamy się liną w danych punktach. Chodzi o to, żeby wejść jak najwyżej, a z kolei bouldering to są krótkie ścianki mierzące około pięć metrów. Zazwyczaj trzeba wykonać około pięć, sześć ruchów i polega to na tym, że bardzo ciężko wejść na poszczególne odcinki.

D: Dobrze wiedzieć. Z każdym dniem człowiek się uczy czegoś nowego. Widzę twoją fascynację kiedy opowiadasz o tej dyscyplinie i nasuwa mi się pytanie czy do czegoś jeszcze masz taki zapał. Czy masz jakieś inne hobby?
J: Na ten moment nie mam czasu, na inne hobby poza wspinaczką, aczkolwiek zaliczyłbym do tego zwiedzanie różnych miejsc i poznawanie nowych dla mnie kultur podczas wyjazdów na zawody.

D: Można powiedzieć, że korzystasz z wyjazdów pełnymi garściami, ale wracając do twojej wypowiedzi to powiedziałeś, że nie masz czasu na inne hobby. Rozumiem, że balansujesz między edukacją szkolną, a pasją i treningami, ale zastanawiam się co z czasem dla najbliższych. Udaje Ci się jeszcze znaleźć gdzieś czas dla nich?
J: Zawsze się staram znaleźć przynajmniej jeden dzień w tygodniu i poświęcić czas dla rodziny i znajomych, by nie czuli się zaniedbani. Różnie to wychodzi, ale rozumieją to w stu procentach.

D: Czyli pomimo rygorystycznego planu treningowego i szkoły udaje Ci się znaleźć jednak ten czas dla najbliższych. To świetnie, bo jest to bardzo ważny aspekt życia. I tak właśnie dotarliśmy do ostatniego rozbudowanego pytania. Czy masz jakieś porady dla młodszych kolegów, bądź rówieśników, którzy chcą wystartować w zawodach i mogliby nawet osiągnąć dobre wyniki, ale się wstydzą, bo uważają, że nie są na tyle dobrzy, albo może lepiej nie próbować. Co sądzisz na ten temat?
J: Sądzę, że zawsze warto chociaż spróbować swoich sił, uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Nie konkurujemy z robotami tylko też z ludźmi, którym mogą towarzyszyć podobne pytania. Różne rzeczy mogą się wydarzyć podczas zawodów i też inni mogą (i będą) popełniać błędy.

D: Dlatego zawsze warto próbować. Słuchaj Kuba. Udało Ci się przebrnąć przez wszystkie moje rozbudowane pytania to teraz czas na "najtrudniejsze" z nich.
Pytania szybkiej odpowiedzi znane inaczej jako "To czy to?"

D:  Treningi czy impreza?
J: Treningi.

D: Burger czy pizza?
J: Burger

D: W-f czy własny trening?
J: Własny trening

D: Matematyka czy j. polski?
J: Matematyka

D: Czyli jednak ścisłowiec?
J: Tak bym tego nie nazwał, ale wolę matematykę.

D: Ubiór modny czy wygodny?
J: Wygodny

D: Cola czy Pepsi?
J: Cola

D: Kawa czy herbata?
J: Kawa

D: Polska czy jakiś inny kraj?
J: Polska

D: Mamy to! Były to już wszystkie pytania. Chciałbym Ci podziękować za znalezienie czasu i uczestniczenie w tym wywiadzie. Życzę zdobywania kolejnych szczytów -  metaforycznych i tych na zawodach.

 

Wywiad z Jakubem przeprowadził Dawid Łyszczek 4tż2